Jeszcze przed świętami na testy trafił do mnie projektor Philips Screeneo S6, a dziś przyszedł czas na podzielenie się moją opinią na temat tego sprzętu. Przyznam, że połączenie projektora z systemem Androidem ma swoje plusy, ale doszukałem się również kilku minusów.

Specyfikacja:

  • technologia wyświetlania DLP,
  • źródło światła LED,
  • trwałość źródła 30 000 godzin,
  • jasność 2000 lumenów,
  • rozdzielczość 4K 3840 x 2160 pikseli,
  • wielkość wyświetlanego obrazu do 180″,
  • odległość projekcji 48-285 cm,
  • format obrazu 4:3 i 16:9,
  • współczynnik kontrastu 150 000:1,
  • automatyczna regulacja ostrości,
  • korekcja trapezowa oraz narożników,
  • wbudowana pamięć 16 GB,
  • system Android,
  • głośniki 2 x 7W,
  • Bluetooth, Wi-Fi.

Pierwsze uruchomienie, to wielkie WOW

Gdy po raz pierwszy uruchomiłem urządzenie i zobaczyłem tę jakość, to szczęka mi opadła. Nigdy wcześniej nie miałem okazji testować rzutnika wyświetlającego obraz w jakości 4K i… żałuję! Jakość wyświetlanego obrazu naprawdę powala na kolana. Martwiłem się trochę, że mój ciemny kolor ścian przeszkodzi w projekcji, ale jak się okazało nie potrzebnie – zarówno na jasnej i ciemnej powierzchni jest bardzo dobrze.

Jeśli myślicie, że po zakupie będziecie musieli się martwić konfiguracją ekranu, to uspokoję Was – nie musicie. Całość dzieje się automatycznie i w zasadzie wystarczy jedynie wcisnąć przycisk power. Ostrość i korekcja trapezowa dobierana jest automatycznie za każdym razem, gdy zmienimy położenie projektora. Jasność 2000 lumenów naprawdę robi robotę, ale najlepszy rezultat otrzymamy po częściowym zaciemnieniu pomieszczenia. Testowałem urządzenie w ciągu dnia, przy niezasłoniętych oknach i wynik był średni – szczególnie jasne elementy były prawie niewidoczne.

Ciekawy wygląd i tylko jeden przycisk

Jedno jest pewne. Philips Screeneo S6 wygląda naprawdę świetnie. Połączenie czerni z białym, świetnie się tutaj sprawdza i nadaje klasy urządzeniu. Od razu widać, że mamy do czynienia ze sprzętem najwyższej klasy. Na całe szczęście nie popsuto tego efektu i znajdziemy tylko jeden, duży przycisk power na górze urządzenia. Z tyłu znajdziemy kilka portów – USB 2.0, USB 3.0, 2 x HDMI, Ethernet i S/PDIF.

Pod spodem znajdziemy cztery regulowane nóżki, a po bokach dwa głośniki o mocy 7W. Pewnie sami domyślacie się, jak one grają. Niestety dźwięk jest płytki i pozbawiony mocnego brzmienia. Jeśli rozmyślacie się nad kupnem takiego sprzętu do swojego domu, to od razu rozejrzyjcie za dobrym soundbarem.

Projektor bez problemu obsługuje wszystkie pamięci masowe, więc bez problemu podpiąć możemy dysk zewnętrzny czy pendrive. Szkoda tylko, że w zestawie znajdziemy tylko zwykły pilot. Bez wątpienia przydałby się jakiś bardziej zaawansowany na wzór dzisiejszych do telewizorów, bo inaczej zmuszeni jesteśmy podłączyć klawiaturę z myszką. Okazuje się, że myszka jest. Odpowiadają za to dwa przyciski „+” i „-„, które należy przytrzymać przez pięć sekund.

System Android miewa humory

Zawsze, kiedy widzę system Android na jakimś niestandardowym urządzeniu, to mam obawy o stabilności jego działania. Niestety i tym razem miałem rację. Zacznijmy od pozytywnych rzeczy. Dedykowana nakładka wygląda przyjemnie i o dziwo chodzi wszystko płynnie. Do dyspozycji mamy sklep z aplikacjami, w którym znajdziemy Netflixa, HBO GO, przeglądarke www, VLC, YouTube czy inne aplikacje – i tutaj zaczynają się schody… HBO GO w ogóle się nie uruchamia, a YouTube raz działał, a raz nie – ponowna instalacja niestety nie pomagała.  Za to bez problemu działał Netflix i VLC.

Postanowiłem zweryfikować sprawę, bo nie wierzyłem, że w tak drogim sprzęcie występują takie błędy. Okazało się, że jest to sprzęt, który zawierał oprogramowanie fabryczne i w wersji sprzedażowej jest to już naprawione i wszystko działa poprawnie. Aktualizacja jest już do pobrania z poziomu ustawień projektora.

Wbudowana pamięć 16 GB to moim zdaniem trochę za mało. Lepszym rozwiązaniem byłoby wybranie 32 GB, ponieważ sam system waży 6 GB i zostaje nam jedyne 10 GB. Co do reszty nie mam większych zastrzeżeń, chociaż brakuje mi tutaj języka polskiego. W ustawieniach znajdziemy także możliwość korekcji koloru oraz dostosowania jasności.

Podsumowanie

Philips Screeneo S6 to genialny sprzęt i koncepcja zastąpienia nim telewizora w naszym domu. Świetna jakość obrazu daje nam możliwość stworzenia własnego, małego kina. Jednak decydując się na zakup takiego sprzętu, zawsze patrzymy na cenę, a na ten projektor bez wątpienia pozwolą sobie nieliczni. Cena samego projektora wynosi około 8400 zł, a doliczyć do tego musimy jakieś głośniki i uchwyt. Kwota 10 000 zł spokojnie pęknie. Mam nadzieję, że producent dotrzymał słowa i wszystkie sprzedażowe egzemplarze posiadają aktualizację, która naprawia problem z działaniem aplikacji. Przydałby się również język polski.

Philips Screeneo S6 dostępny jest w sklepie plantro.pl pod tym linkiem.

Do testów sprzęt dostarczył polski dystrubutor Kontel.