Marka Meizu po nieobecności powróciła znów na nasz polski rynek i aktualnie w sprzedaży dostępne są trzy modele tego producenta – Meizu M6, M6S i Pro 7. Ten ostatni model trafił do mnie właśnie na testy i używam już go naprawdę długo, bo prawie miesiąc. Warto pamiętać, że jest to model z 2017 roku.

Specyfikacja:

  • ośmiordzeniowy procesor MediaTek Helio P25,
  • 4 GB RAM,
  • 64 GB pamięci wbudowanej,
  • wyświetlacz Super Amoled 5,2″ 1920 x 1080 pix + 1,9″ 240 x 546 pix Amoled z tyłu,
  • główny aparat 2 x 12 MP,
  • przedni aparat 16 MP,
  • Android 7.0,
  • bateria 3000 mAh,
  • dual SIM,
  • Wi-Fi/WLAN 802.11 a/b/g/n 5GHz oraz 2.4GHz,
  • waga 170 g,
  • wymiary 147,62 x 70,72 x 7,3 mm.

Drugi wyświetlacz z tyłu – w końcu coś nowego!

Ostatnio mam okazje testować same „nudne” smartfony, które na tle innych nie wyróżniają się niczym innym – jedyna różnica to ilość pamięci RAM czy aparat. Meizu Pro 7 jest bez wątpienia telefonem, który wyróżnia się z tłumu. Czym? Drugim ekranem z tyłu!

Z przodu mamy wyświetlacz Super Amoled o wielkości 5,2″ z rozdzielczością 1920 x 1080. Oprócz tego na górze znajdziemy kamerkę 12 MP, głośniczek do rozmów oraz czujnik zbliżeniowy. Pod ekranem zamontowany został skaner odcisków palców. Dolna krawędź to port USB C, głośnik i złącze słuchawkowe. Na lewe znajdziemy tackę karty SIM, a na prawo przyciski głośności oraz power.

Ogólnie rzecz biorąc smartfon mi się podoba. Jest dobrze spasowany, użyte elementy dobrze wyglądają. Szkoda tylko, że tył nie jest zaokrąglony, co dałoby pewniejszy chwyt urządzenia. Tył wygląda naprawdę nieźle, ale tego samego nie mogę powiedzieć o przodzie – na górze i na dole mamy dość duże ramki i w 2018 roku, mogą się już one nie podobać i trzeba mieć na uwadze fakt, że był to flagowiec na 2017 rok.

Aparat? Jest całkiem dobrze.

Z tyłu mamy podwójny aparat i są to dwie soczewki po 12 MP z przysłoną f/2.0 – druga kamera odpowiada za zdjęcie monochromatyczne. Wykonane zdjęcia za dnia są dobrej jakości. Trochę gorzej zaczyna się robić po zmroku – wtedy dostrzec można szumy na fotografiach.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Ciekawym rozwiązaniem w kwestii aparatu jest dodatkowy tylny ekran, który możemy aktywować i wykonać sobie selfie z tylnej kamery – na wyświetlaczu pokazywany jest podgląd z kamery i wystarczy kliknąć w niego, aby wywołać samowyzwalacz. W ustawieniach aparatu znajdziemy także kilka przydatnych trybów i funkcji m.in.: HDR, upiększanie twarzy, tryb profesjonalny, panoramę czy zwolnione tempo. Maksymalna rozdzielczość nagrywania to 1080P 16:9.

Do codziennych zadań wystarczy

Meizu Pro 7 nie jest najszybszym smartfonem na ziemi, ale połączenie procesora Helio P25 z 4 GB RAM spokojnie wystarczy, aby płynnie korzystać z tego telefonu. W grach również radzi sobie całkiem dobrze – testowałem go na kilku wymagających tytułach i gry chodziły płynnie. Być może to zasługa wbudowanego trybu gier, który optymalizuje system, kiedy uruchomimy jakiś tytuł. Ciekawym rozwiązaniem tej opcji jest to, że podczas grania możemy wyłączyć wszystkie powiadomienia innych aplikacji.

Urządzenie działa na Androidzie 7.0 z nakładką producenta Flyme. Działa ona płynnie i podczas testów nie zdarzyły mi się żadne spadki prędkości działania.

Czytnik linii papilarnych jako przycisk home

Jak każdy flagowiec, Meizu Pro 7 posiada czytnik linii papilarnych, który znajduje się z przodu urządzenia. Pełni on też funkcję przycisku fizycznego home, który przenosi nas od razu na główny ekran startowy. Odblokowanie telefonu działa naprawdę szybko, ale jest jedna rzecz, której nie mogę przeboleć – czytnik nie jest aktywny. Oznacza to, że pierw musimy wybudzić smartfon i dopiero telefon zostaje odblokowany. Trochę szkoda…

Co dwa ekrany, to nie jeden

Drugi wyświetlacz z tyłu, to główny element wyróżniający się w Meizu Pro 7. W internecie przeczytacie opinie, że ekran ten nie przydaje się do niczego, a ja mam zupełnie inne zdanie. Zdecydowanie najlepszą opcją jest możliwość podglądu obrazu z tylnej kamery i wykonanie sobie zdjęcia, ale oprócz tego możemy ustawić animowaną tapetę, sterować odtwarzaczem muzyki, wyświetlić godzinę i datę, pogodę oraz licznik kroków bez włączania ekranu głównego. Oprócz tego wszystkie przychodzące powiadomienia również nam się wyświetlają. Koncepcja drugiego ekranu Meizu bardzo przypadła mi do gustu i mam nadzieję, że w przyszłości funkcje te będą powiększane. Ciesze się, że producent pokazał coś nowego, coś interesującego.

Główny wyświetlacz to Super AMOLED 5,2″ o proporcjach 16:9. Kąty widzenia są bardzo dobre, kontrast również, a w ustawieniach możemy dostosować kolory pod siebie. Maksymalna jasność ekranu bez problemu pozwala korzystać z telefonu w pełnym słońcu.

Jeden dzień pracy na baterii

Meizu Pro 7 posiada akumulator o pojemności 3000 mAh. Taka pojemność spokojnie pozwalała mi osiągnąć jeden dzień pracy urządzenia przy SoT 4 godzin na LTE. Szybkiego ładowania niestety nie ma i pełne ładowanie trwa około 2 godziny i 20 minut.

Podsumowanie

Z Meizu Pro 7 korzystałem dość długo, bo ponad miesiąc. Dla mnie największą wadą tego telefonu jest brak NFC, ale to pewnie dlatego, że na co dzień korzystam z płatności zbliżeniowych i moduł ten to dla mnie „must have”. Ponadto zbytnio nie mam się do czego przyczepić. Jest świetnie wykonany, ma dobry aparat i wydajnościowo też jest całkiem dobrze.

W cenie około 1200 zł otrzymujemy całkiem dobry smartfon, który warto pamiętać, był flagowcem na 2017 rok. Życzę Meizu jak najlepiej i z niecierpliwością czekam na kolejne telefony tej marki na polskim rynku.

Zalety:

  1. dodatkowy, drugi wyświetlacz,
  2. dobry aparat,
  3. możliwość zrobienia monochromatycznego zdjęcia,
  4. świetnie wykonany,
  5. dobra wydajność,
  6. szybki skaner odcisków palców,
  7. dwuzakresowe Wi-Fi.

Wady:

  1. zbyt duże ramki,
  2. brak NFC,
  3. brak szybkiego ładowania,
  4. czytnik linii papilarnych nie jest aktywny.

Wpis powstał przy współpracy z maxcom.pl