Coraz więcej flagowców posiada opcję bezprzewodowego ładowania, a nawet niektórzy producenci umieszczają takie rozwiązanie w średnich modelach, aby przykuć uwagę potencjalnego kupca. Dla niektórych ładowanie indykcyjne jest kluczowym elementem przy wyborze nowego telefonu. Dziś mam dla Was ładowarkę Nillkin Magic Cubem, która wygląda świetnie, ale jak działa?

Jeśli miałbym oceniać po wyglądzie, to brałbym w ciemno

Nillkin Magic Cube dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych – białej i czarnej. Ładowarka wykonana jest w całości z tworzywa sztucznego. Mamy tutaj przezroczysty oraz matowy materiał. Dodatkowo wokół połączenia obu tych materiałów biegnie mała guma, która zapobiega ślizganiu się położonego urządzenia, a pod spodem znajdziemy cztery gumowe nóżki – te z kolei blokują przemieszczanie się ładowarki po powierzchni.

Ładowarka posiada podświetlenie LED w kolorze niebieskim. Uaktywnia się ono w momencie rozpoczęcia ładowania aż do momentu jego zatrzymania. Tutaj mam pierwsze zastrzeżenie – brak trybu nocnego, który pozwoliłby na przyciemnienie diody. Jeśli urządzenie mamy obok naszego łóżka, to niektórym pulsujące, dość mocne podświetlenie może utrudnić zasypianie.

Nillkin Magic Cube wyposażona jest w port microUSB.

Jak wygląda to w praktyce?

Urządzenie wspiera technologię Quick Charge 2.0 oraz 3.0 i taką właśnie ładowarkę należy podpiąć, aby „wycisnąć” jak najszybsze ładowanie. Obsługiwany prąd na wejściu to 9V/2A lub 9V/1.7A. Jeśli nie macie w domu takiej ładowarki, to koniecznie musicie się w taką zaopatrzyć, bo inaczej ładowanie bezprzewodowe nie będzie miało sensu.

Tak się zdarzyło, że w tym samym czasie do testów otrzymałem Xiaomi Mi Mix 2S z baterią 3400 mAh i właśnie na nim testowałem Nillkin Magic Cube. Pełne ładowanie trwa niestety około 3 godzin i w porównaniu do zwykłego ładowania „po kablu” trwa to 2 godziny dłużej.

Wniosek jest jedny i prosty – ładowarki indukcyjne zdają rezultat, tylko wtedy, jeśli ładujemy smartfon w nocy lub jest to telefon służbowy w firmie.

Jednego nie można zarzucić – wygoda bez kabli

Ładowarki indukcyjne mają to do siebie, że kładziemy na niej smartfon i nic nas nie interesuje i to jest tak naprawdę, największa zaleta tego rozwiązania. Nie mamy żadnych dodatkowych kabli, bierzemy i odkładamy telefon, kiedy chcemy, a dodatkowo możemy ładować urządzenie nawet w etui.

Drugą sprawą jest sam wygląd – taka ładowarka może być świetnym dodatkiem na nasze biurko lub stolik przy łóżku. Ładowanie indukcyjne jest raczej rozwiązaniem stacjonarnym – łatwiej w podróż wziąć ze sobą małą ładowarkę sieciową niż indukcyjną.

Podsumowanie

Czy warto? Według mnie tak! Jeśli tylko Wasze urządzenie obsługuje technologię ładowania bezprzewodowego, to bez wahania zakupiłbym taką ładowarkę, bo sam ładuję smartfon tylko w nocy i wystarczy, że położę ją na podstawce i gotowe 🙂

Zalety:

  1. ciekawy wygląd,
  2. gumowe nóżki,
  3. kładziemy smartfon i nic nas nie interesuje,
  4. mały rozmiar,
  5. cena.

Wady:

  1. wydłużony czas ładowania.

Wpis powstał przy współpracy z TZ Poland S.C.


Razem z TZ Poland S.C. mamy dla Was konkurs i kod rabatowy na zakup akcesoriów marki Nillkin i nie tylko!

Hasło rabatowe to pangadzet10 i działa na stronach awei.pl, nillkin.sklep.pl oraz benks.pl. Kod rabatowy należy wprowadzić na dole strony w zakładce „twoje rabaty”. Po wprowadzeniu kodu wartość wszystkich produktów zostanie obniżona o 10%. Promocja będzie obowiązywać do 01.08.2018.

Czas na konkurs!

Zasady są jak zwykle proste i wystarczy odpowiedzieć na jedno proste pytanie:

Dlaczego to Ty powinieneś otrzymać taką ładowarkę?

Odpowiedź należy przesłać na adres e-mail konkurs@pangadzet.com.pl. Konkurs trwa do 31.07.18, a wyniki zostaną opublikowane na portalu facebook w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu.

Najciekawsza odpowiedź zostanie nagrodzona ładowarką bezprzewodową Nillkin Magic Cube oraz adapterem sieciowym wykorzystujących technologię ładowania Fast Charge.

Powodzenia!