Chyba mogę powiedzieć, że z Niloxem zaprzyjaźniłem się na dobre, gdyż hulajnogę używam już dość długo i praktycznie towarzyszy mi ona codziennie – w mieście sprawdza się naprawdę super, ale nie jest to oczywiście sprzęt pozbawiony wad, a kilka rzeczy szczególnie mi brakuje.

Specyfikacja:

  • moc 300 W,
  • bateria 4 400 mAh,
  • pełne naładowanie w 2 godziny,
  • zasięg na jednym ładowaniu 20 km,
  • maksymalna prędkość 20 km/h,
  • obciążenie do 100 kg,
  • pompowane koła 8 cali,
  • waga 12 kg.

Bez dobrze napompowanych opon nie ruszy

Po rozpakowaniu hulajnogi pierwsze co chciałem zrobić, to oczywiście się na niej przejechać i tutaj spotkała mnie niespodzianka, bo ona w ogóle nie chciała ruszyć – już myślałem, że jest ona uszkodzona, ale okazało się, że aby mogła w ogóle odpalić, to koniecznym warunkiem do tego są dobrze napompowane koła. Teraz wystarczy wcisnąć przycisk start i możemy ruszać.

Nie ukrywam, że jest to najlepiej wykonana hulajnoga ze wszystkich, jakie miałem okazję testować. Ciesze się również, że producent nie zastosował tutaj antypoślizgowego podestu, jak to ma miejsce w niektórych modelach – powoduje to, że nie jesteśmy w stanie doczyścić tego, a każda próba szorowania powoduje zerwanie materiału. Jedynie, do czego mogę się przyczepić, to pękające gumowe rączki. Nillox Doc Pro jak każda inna hulajnoga jest oczywiście składana w łatwy sposób – wystarczy pociągnąć do siebie metalową dźwignię, a sprzęt praktycznie sam się złoży.

Gleba zaliczona!

Pompowane, ośmiocalowe koła świetnie amortyzują małe nierówności i przyjemność z jazdy jest jeszcze większa. Wielkość kół pozwala nam na pokonywanie nawet krawężników, więc wybierając się w trasę, nie musimy myśleć jak pojechać, aby wybrać odpowiednią drogę. Niestety raz przeceniłem możliwości hulajnogi i spróbowałem podjechać pod wyższy krawęźnik – nie udało się i gleba zaliczona.

Wysokość rączek jest regulowana, więc nie będzie problemu z dobraniem odpowiedniej pozycji do jazdy. Nillox Doc Pro posiada tylko jedną manetkę – gazu, która znajduje się po prawej stronie. Wielka szkoda, że nie mamy tutaj hamulca elektrycznego i mamy jedynie nożny, który nie zawsze zdaje rezultat i moim zdaniem jest niewygodny, a przede wszystkim wymaga mocnego wcisku.

Mamy światło z tyłu, a z przodu?

Podoba mi się to, że Nilox pomyślał o czerwonym świetle z tyłu, które umiejscowione jest na elemencie ruchowym hamulca – dzięki temu w ciemności bez problemu każdy nas zauważy. Szkoda tylko, że z przodu nie znajdziemy żadnego światła LED, które w nocy oświetliłoby nam drogę. Dużo tańsze modele innych marek posiadają takie światło, a w Nillox Doc Pro, gdzie sama nazwa wskazuje na model „Pro” tego nie znajdziemy.

Czego mi jeszcze brakuje? Podpórki. Dla mnie jest to oczywiste, że każda hulajnoga, nawet ta najtańsza powinna być wyposażona w nóżkę do podparcia, ale wielu producentów tego nie stosuje. Szkoda, bo przecież takie rozwiązanie kosztuje grosze, a zdecydowania poprawia komfort użytkowania.

Musimy dbać o łańcuch

Nillox Doc Pro jest pierwszą hulajnogą, jaką widzę, która używa łańcucha do przenoszenia napędu. Takie rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Przede wszystkim musimy go smarować i o niego dbać, a po jakimś czasie wymienić na nowy. Wadą tego rozwiązania jest to, że może nam po prostu spaść oraz po jakimś czasie użytkowania musimy mieć na niego oko, czy się nie wydłużył.

Jak z zasięgiem?

Jeśli słyszycie zasięg do 20 km, to nigdy tak nie jest i wartość tą musicie podzielić na dwa. Jedyne, co się zgadza, to prędkość maksymalna. Tutaj faktycznie osiągniemy te 20 km/h. Hulajnogę miałem dość długo i najwięcej udało mi się przejechać 13 km. Zaznaczam, że było to jazda po równym terenie, a więc po takim, jakie kochają hulajnogi. Każde wzniesienie wymaga więcej mocy i jeśli przez jakiś czas będziemy jechać pod górkę, to bateria zniknie nam w mgnieniu oka.

Pełne ładowanie trwa około dwóch godzin, a więc jest to całkiem dobry wynik. Widzicie ten czerwony przycisk? To ogranicznik prędkości do 6 km/h.

 

Podsumowanie

Tak jak wspominałem wcześniej, nie jest to sprzęt idealny, a za takie pieniądze niestety powinien być. Nilox Doc Pro kosztuje około 2 700, więc nie mało, a brakuje mi podstawowych rzeczy jak światła z przodu i podpórki. Korzystam z niej już od ponad pół roku i przyznam, że z trudem się z nią będę rozstawał. Dlaczego? Jest to pierwszy sprzęt, który przypadł mi do gustu pod względem wykonania i niezawodności. Hulajnoga ani razu mi nie zgasła i nie miałem z nią żadnych problemów. Jazda po nierównościach nie sprawia żadnego problemu, a każde uderzenie o krawężnik przy podjeździe nie spowodowało żadnego uszkodzenia, a jedynie drobne otarcie.

Zalety:

  1. świetne wykonanie,
  2. przyzwoite osiągi,
  3. szybkie ładowanie,
  4. pompowane koła,
  5. światełko z tyłu,
  6. ogólna wytrzymałość,
  7. regulowana wysokość rączek.

Wady:

  1. brak elektrycznego hamulca,
  2. brak podpórki,
  3. brak światła z przodu,
  4. musimy dbać o łańcuch.