Jabra Elite 25e, to kolejny model słuchawek dousznych dostępny w ofercie tego producenta. Można powiedzieć, że jest to następca słuchawek Jabra Halo Smart, które miałem okazje mieć – wyglądają bliźniaczo oraz posiadają podobne funkcje. Czy zatem jest lepiej?

Jabra odrobiła lekcje

Pierwsze, na co zwracam uwagę, to na wygląd, a dopiero potem na funkcjonalność i całą resztę – tak już mam, że jeśli coś mi się nie podoba, to od razu to krytukuje. Na szczęście wszystkie cechy idą w parze i słuchawki zaskoczyły mnie pozytywnie pod każdym względem.

Jakość użytych materiałów oraz wykonanie słuchawek stoi na najwyższym poziomie – gumowy pałąk świetnie dopasowuje się do naszej szyi, a gdyby zaszła jakaś potrzeba własnego doprecyzowania, to można go lekko wygiąć i nic się z nim nie stanie. Jabra Elite 25e wspiera normę IP54 – odporne są na zachlapania, a więc spokojnie można używać ich podczas deszczu.

Jabra Elite 25e

Gumki na słuchawkach posiadają zmieniony kształt, coś na wzór walca – Jabra chwali się, że dzięki temu zabiegowi możemy uzyskać lepszy dźwięk, ale jak dla mnie, to jest to zwykły chwyt marketingowy i nic więcej. Skoro jesteśmy już przy temacie dźwięku, to Jabra Elite 25e naprawdę radzi sobie świetnie. W słuchawkach Halo Smart narzekałem na basy i na szczęście w tym modelu zostało to poprawione – w końcu moje ucho mógł ucieszyć głęboki bas. W wielu słuchawkach narzekam też na maksymalną głośność. Tutaj niestety nie mogę powiedzieć nic złego – dobrana największa głośność jest świetna, a przy okazji nie tracimy na jakości dźwięku.

Bateria? Petarda!

Nie od dziś wiadomo, że Jabra umie w baterie. Próbowałem rozładować słuchawki, ale niestety nie udało mi się i musiałem ten cykl rozłożyć na kilka dni. W sumie Jabra Elite 25e na jednym ładowaniu towarzyszyły mi przez 20 godzin, co patrząc na konstrukcję jest niesamowitym wynikiem. Jak oni to zrobili? Nie wiem – dla mnie najważniejsze jest to, że tak długo mogę cieszyć się muzyką w podróży.

A jak z czasem pełnego ładowania? Również świetnie! Bateria do pełna naładuje nam się w około 2 godziny, a jedyne 15 minut wystarczy na około 3 godzin słuchania muzyki.

Uwielbiam Jabrę za takie dodatki

Słuchawki posiadają wbudowane magnesy, dzięki którymi możemy je złączyć. Sprawia to, że podczas chodzenia czy biegu nie „dyndają” nam one. Po prawej stronie znajdziemy trzy przyciski funkcyjne do zmiany głośności/piosenki oraz odbierania połączeń. Wbudowane mikrofony posiadają aktywną redukcję szumów i naprawdę dają świetnie radę. Odbiorca dobrze nas słyszy i tylko nas! A co się dzieje kiedy, ktoś do nas dzwoni? Pałąk, który mamy na szyi wibruje, więc na pewno nie przegapimy przychodzącego połączenia czy powiadomienia.

To jednak nie wszystko. Jabra Elite 25 obsługuje asystentów głosowych – Siri oraz Google Now. Jeśli chcemy o coś zapytać, to wystarczy, że dwa razy wciśniemy przycisk włączania i po chwili uruchomi się w moim przypadku asystent Google.

Podsumowanie

Odpowiadając na pytanie zawarte na samym początku – jest lepiej i to znacznie! Pierwsze co zauważyłem to znaczącą poprawę jakości dźwięku względem modelu Halo Smart, a to przecież w słuchawkach najważniejsze. Świetna bateria jest kolejnym atutem przemawiającym za zakupem tego modelu. Nie ukrywam, że jest wiernym fanem marki Jabra i sam na co dzień używam dousznych wkładek Elite.

Cena słuchawek to około 350 zł.

Zalety:

  1. świetna bateria,
  2. bardzo dobra jakość dźwięku,
  3. pałąk posiada funkcje wibracji przy powiadomieniach,
  4. są lekkie – 48 g,
  5. dosyć szybko je naładujemy,
  6. norma IP54,
  7. redukcja szumów ANC.

Wady:

  1. gumki w kształcie elipsy wcale nie poprawiają dźwięku.