Przez ostatnie kilka dni testowałem ciekawy lokalizator, który w ogóle nie posiada w środku modułu GPS, a jedynie Bluetooth i co ciekawe działa. Słyszeliście o notiOne? Jeśli nie, to właśnie macie okazję dowiedzieć się dosłownie wszystkiego na temat tego urządzenia, a na końcu go wygrać w konkursie.

Dla mnie lokalizator powinien być mały, a notiOne właśnie taki jest

Pierwsze wrażenia po wyjęciu go z pudełka są naprawdę bardzo pozytywne – fajnie wygląda i jest mały, a to ma chyba jednak największe znaczenie, aby był jak najmniej widoczny i byśmy mogli przyczepić go do wszystkiego.

W ofercie producenta znajdziemy trzy rodzaje zawieszek do kupienia – zawieszka do torebki, brelok do kluczy, opaska na rękę dla dziecka, a na innych stronach widziałem do kupienia taśmę 3M, którą przykleimy lokalizator notiOne np. do roweru. Przyznam, że jestem jakoś sceptycznie nastawiony do tych zawieszek do torby, bo osobiście wolałbym wrzucić taki lokalizator na sam dół plecaka niż przywieszać go w widocznym miejscu – prawdopodobieństwo znalezienia plecaka wydaje mi się po prostu większe. Warto jeszcze zaznaczyć, że notiOne jest odporny na warunki atmosferyczne, więc żaden deszcz czy małe zamoczenie nie jest mu straszne.

Ja do testów otrzymałem wersję breloka i od razu przypiąłem go do moich kluczy.

Prosta w obsłudze aplikacja i przyjemny interfejs

Brelok przypięty, więc czas na jego sparowanie z aplikacją mobilną, która dostępna jest zarówno na system Android, jak i iOS. Łączenie jest naprawdę bardzo proste, bo wystarczy włączyć Bluetooth i wybrać, co chcemy zabezpieczyć, a następnie zbliżyć brelok do naszego telefonu. Gdy zostanie on już wykryty, to na ekranie urządzenia pojawi się informacja, aby potrząsnąć kilka razy notiOne – tyle, lokalizator został już powiązany z naszym smartfonem.


 
 
 
 
 

Na ekranie startowym znajduje się to, czego najbardziej potrzebujemy, czyli wyświetlana jest mapa z położeniem lokalizatora. Boli mnie tutaj jedna rzecz, mianowicie nie można przybliżyć mapy maksymalnie, tyle ile byśmy sami chcieli, tylko do odpowiedniego momentu z góry narzuconego, szkoda.

W historii znajdziemy wszystkie dawniejsze położenia notiOne z konkretną godziną i datą oraz przybliżoną lokalizacją – świetnie zrobiony został tutaj podział z tym suwakiem na dni.

Brak modułu GPS-u ma pewne wady

Niestety jak wcześniej wspominałem notiOne nie posiada GPS-a, a jego działanie oparte jest na technologii Bluetooth 4.0. Co to w praktyce oznacza? Przesyłana lokalizacja nie jest tak dokładna, jaką normalnie otrzymalibyśmy poprzez GPS. Tutaj dokładność wynosi do 100m i gdy będziemy już w pobliżu naszej zguby, to musimy sobie przypomnieć, w których okolicach np. przechodziliśmy i mogliśmy zostawić naszą rzecz. Gdy będziemy już mniej więcej w tym miejscu to aplikacja posiada przydatną funkcję „namierzania” po sile sygnału – Znajdź mnie. Po wejściu w tę opcję pojawia nam się ikona ukazująca siłę sygnału notiOne.

Jeśli będziemy coraz bliżej, to pasek będzie się nam napełniał, a gdy oddalimy, to po prostu zniknie. Możemy również ustawić sygnał ostrzegawczy(dzwoneczek), który poinformuje nas w sytuacji oddalania się od notiOne.

Producent chwali się, że przy znalezieniu zgubionej rzeczy pomoże nam blisko milion osób. Nie, nie jest to liczba użytkowników tego lokalizatora, ale osób, które mają zainstalowane oprogramowanie współpracujące z firmą notiOne. Aplikacje te niestety nie są podawane do informacji publicznej, więc tak naprawdę użytkownik nie jest świadomy, że jego może służyć do zlokalizowania np. kluczy innej osoby. Nie wiem, co Wy o tym sądzicie, ale dla mnie to naprawdę genialne rozwiązanie i nie przeszkadza mi to, że mój smartfon może komuś pomóc.

Bateria wystarcza na rok ciągłej pracy

W środku urządzenia znajduje się bateria CR1632, która pozwoli na około rok ciągłej pracy urządzenia. Jeśli w aplikacji zobaczymy komunikat, że stan baterii jest niski, to w każdej chwili urządzenie możemy rozpiąć, wymienić baterię na nową i cieszyć się kolejny rok z działania lokalizatora.

Co, gdy padnie nam telefon?

No właśnie tutaj pojawia się problem, bo nie zrobimy niestety nic… Aktualnie jedynie za pomocą aplikacji na smartfonie jesteśmy w stanie namierzyć notiOne i bez tego ani rusz. Rozmawiałem już na ten temat z przedstawicielami lokalizatora i w ciągu najbliższych tygodni ma zostać udostępniona wersja przeglądarkowa, dzięki której będziemy mogli zobaczyć aktualne położenie i znaleźć nasz przedmiot.

Czego mi jeszcze brakuje?

Szkoda, że notiOne jest tylko i wyłączenie lokalizatorem i nie posiada innych dodatkowych funkcji np. samowyzwalacza do zdjęć. Dla mnie byłby to super dodatek i z pewnością nie tylko dla mnie, a zyskałby wiele w oczach innych. Kto wie, może w kolejnej generacji zobaczymy coś nowego.

Podsumowanie

Przyznam, że dawno nie testowałem urządzenia z tak dobrze wykonaną aplikacją mobilną, która przyciąga swoim wykonaniem, a nie odstrasza. Mimo że lokalizator notiOne nie wykorzystuje tutaj GPS-u, to i tak świetnie sobie radzi i bardzo podoba mi się tutaj pomysł z wykorzystaniem smartfonów innych ludzi, do namierzania urządzenia. Jeśli ukaże się wersja przeglądarkowa do lokalizacji, to śmiem twierdzić, że będziemy mieli do czynienia z urządzeniem kompletnym.

Cena urządzenia to 99 zł, ale z tego linku kupicie urządzenie za jedyne 79 zł!

Zalety:

  1. mały rozmiar,
  2. odporna konstrukcja na warunki atmosferyczne,
  3. ciekawy wygląd,
  4. do lokalizacji wykorzystywane są smartfony innych ludzi na ulicy,
  5. świetna aplikacja w języku polskim,
  6. bateria wystarcza na rok pracy,
  7. cena.

Wady:

  1. jak na razie brak wersji przeglądarkowej,
  2. brakuje mi dodatkowych funkcji.


Konkurs!

Tak jak obiecałem na początku wpisu – macie okazję wygrać jeden notiOne dla siebie. Zasady są jak zwykle proste i wystarczy odpowiedzieć na jedno poniższe proste pytanie, a odpowiedź przesłać na adres e-mail – konkurs@pangadzet.com.pl

W jakich sytuacja przydałby Ci się lokalizator notiOne?

Konkurs trwa do 25.12, a wyniki zostaną ogłoszone do końca 2017 roku na facebooku PanGadzet.com.pl

 

Wpis powstał przy współpracy z notiOne.