Test hulajnogi elektrycznej nie ukrywam, że sprawił mi wiele frajdy i był to chyba najciekawszy sprzęt, który testowałem w ostatnim czasie. Manta po raz kolejny pokazuje, że dostrzega potrzeby klientów i reaguje na najnowsze trendy panujące w naszym kraju. Hulajnoga Street Carbon świetnie sprawdzi się na mieście – na zakupy, do pracy, do znajomego czy po prostu na małą przejażdżkę.

Specyfikacja:

  • zasięg do 20 km,
  • maksymalna prędkość 25 km/h,
  • maksymalna zdolność do pokonywania wzniesień to 25 stopni,
  • moc silnika 250W,
  • prędkościomierz z licznikiem zasięgu,
  • trzy dostępne biegi,
  • wykonana z włókien węglowych.

Pierwsze wrażenia są naprawdę bardzo pozytywne

Manta Street Carbon po wyjęciu z pudełka sprawia wrażenie sprzętu z najwyższej półki, ale po dłuższym czasie można doczepić się kilku małych niedociągnięć, które na szczęście w jakimś stopniu można wybaczyć producentowi, ale o tym później.

Hulajnoga jest składana, co ułatwia nam jej transport – wystarczy pociągnąć w dół za powyższą dźwignię, aby złożyć sprzęt. Muszę również zaznaczyć, że urządzenie przed pierwszą jazdą po wyjęciu z pudełka należy „przygotować”. Musimy samodzielnie dokręcić dwie rączki do ramy oraz wyregulować pozycje manetek do hamowania i gazu. Po wykonaniu tych czynności nie pozostaje nam już nic innego jak podłączyć hulajnogę do ładowania.

Manta Street Carbon zasilana jest przez 250 watowy silnik, który znajduje się w przednim kole, a cała energia magazynowana jest w ogniwach marki LG, znajdujących się w przedniej rami, gdzie na górze umiejscowione jest wejście na ładowarkę. Pełne ładowanie od 0 do 100% trwa około trzech godzin, lecz w każdej chwili możemy sprzęt po prostu podładować. Fajnie, że ładowarka sygnalizuje nam zieloną diodą pełne naładowanie akumulatora.

Skoro już bateria naładowana, to można w końcu ruszać już w drogę! Lewa manetka na kierownicy to hamulec, a prawa to przyśpieszenie. Hulajnogę włączamy przytrzymując największy środkowy przycisk na ekranie informacyjnym. To tutaj też zmieniamy biegu, a mamy je trzy:

  • pierwszy – prędkość maksymalna do 14 km/h,
  • drugi – prędkość maksymalna do 19 km/h,
  • trzeci – prędkość maksymalna do 25 km/h.

Aby ruszyć hulajnogą, musimy się lekko odepchnąć i nacisnąć manetkę przyśpieszenia. Jest jednak możliwość zmienienia tego, aby nasz środek transportu ruszał z miejsca – robimy to w ustawieniach hulajnogi poprzez jednoczesne wciśnięcie dwóch przycisków do zmiany biegów. Ustawień jest tam więcej, ale niestety nie są one opisane i polecam poszperać trochę po internecie, aby dowiedzieć się, co jest do czego.

Manta Street Carbon

Miejsce, na którym stawiamy stopy jest antypoślizgowe i wykonane z materiału, co przypomina mi trochę papier ścienny i niestety uważałbym tutaj trochę na wchodzenie np. butami z błotem, bo bardzo trudno ten materiał wyczyścić i jednocześnie odradzam, to robić – wyrywamy bowiem pojedyncze „włoski” z podestu i wygląda to nieestetycznie.

Przyjemność z jazdy jest naprawdę świetna

Hulajnoga posiada dwa hamulce – nożny, znajdujący się na tylnym kole oraz za pomocą manetki. Ten pierwszy według mnie jest dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem przy prędkości maksymalnej. Używając bowiem hamulca elektrycznego przy dużej prędkości może skończyć się dla nas upadkiem – koło od razu zostaje zatrzymane i możemy po prostu polecieć do przodu. Jeśli już chcemy go używać, to należy pamiętać, aby robić to po prostu delikatnie i nie wciskać go do końca, tylko lepiej kilka razy wcisnąć i puścić.

Komputer pokładowy wskazuje nam aktualną prędkość oraz stan naładowania, czyli wszystko to, czego tak naprawdę potrzebujemy wiedzieć. Dodatkowo możemy przełączać sobie aktualnie wyświetlane dane pomiędzy pokonanym dystansem od uruchomienia sprzętu, całkowity pokonany dystans oraz mocą znamionową RMS. Jeśli chodzi o stan baterii, to jest tutaj pewien mały problem. Hulajnoga pokazuje nam naładowanie na obciążeniu, a nie faktyczny rzeczywisty jej stan. Wygląda to tak, że gdy po prostu stoimy to mamy pełną baterię, a gdy ruszymy i będziemy jechać na pełnej prędkości przez dłuższy czas, to bateria spadnie o dwie lub trzy kreski. Gdy puścimy już manetkę przyśpieszenia to poziom naładowania znów wraca maksymalnej wartości – tak to mniej więcej wygląda.

Manta Street Carbon

Nie należy również trzymać się ściśle wartości osiągów oraz baterii, które podaje producent, bo parametry te przede wszystkim zależą od naszego sposobu jazdy oraz wagi. Podczas moich testów najwięcej udało mi się przejechać 15 kilometrów przy wadze 75 kg i jeździe po równych terenach. Jeśli waga będzie cięższa, a tereny nie równe, to automatycznie zasięg spada.

W końcu trzeba porozmawiać trochę na temat małych wad tego urządzenia. Niestety przednie koło nie jest w żaden sposób amortyzowane i nie polecam jazdy po nierównej powierzchni – trzęsie nami jak byśmy wypili pół litra sami. Tereny płaskie i przede wszystkim bez dziur nadają się idelanie do jazdy. Oczywiście, jeśli mamy jakiś mały kawałek przejechania po nierównym chodniku to też nie przesadzajmy – śmiało można przejechać i wytrwać tę chwilę niż schodzić z hulajnogi i ją prowadzić.

Manta Street Carbon

Hulajnoga nie posiada także żadnej wysuwanej podpórki, która trzymałaby nam po prostu urządzenie. W takiej sytuacji mamy dwa wyjścia – złożyć ją albo po prostu oprzeć o jakieś drzewo lub ławkę. Kolejna rzecz to brak odblasku z tyłu. O ile mogę pochwalić przednie światło, które już z daleka daje nam po oczach i dobrze oświetla drogę, to z tyłu nie znajdziemy żadnej lampki led czy nawet najzwyklejszego odblasku. Do pełni mojego szczęścia brakowało mi jeszcze małego haczyka na torbę z zakupami 🙂

Jak już pisałem na początku, nie są to jakieś wielki problemy i myślę, że można bez nich żyć. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, to Manta już w tej chwili planuje wypuścić lepszą wersję hulajnogi z dodatkami, o których pisałem ich braku tzn. podpórka i amortyzacja koła.

Podsumowanie

Manta Street Carbon sprawiła mi wiele zabawy podczas testów, bo fajnie jest w końcu testować coś nowego. Hulajnoga bez wątpienia świetnie sprawdzi się w dużym mieście, gdzie szybko musimy się gdzieś przemieścić, a na ulicach są korki – do sklepu, do pracy czy na uczelnie. Za ten sprzęt trzeba zapłacić około 1300 zł. Sądzę, że jest to bardzo przyzwoita cena. Dobra jakość wykonania, prędkościomierz oraz przede wszystkim przyzwoity zasięg sprawiają, że w mojej ocenie warto zainteresować się produktem.

Zalety:

  1. bardzo dobra jakość wykonania,
  2. komputer pokładowy,
  3. możliwość startu z miejsca
  4. dobre, jasne światło led z przodu,
  5. antypoślizgowy podest,
  6. składana konstrukcja,
  7. czas ładowania,

Wady:

  1. brak podpórki,
  2. brak odblasku z tyłu,
  3. brak amortyzacji.