Obecnie nasz rynek zalewa mnóstwo powerbanków, które tak naprawdę są takie same i praktycznie niczym się nie różnią – mniejsze, większe, z latarką – ale to ciągle to samo. Romoss Sense X z pozoru wygląda na właśnie takie urządzenie, ale wyróżnia go jedna rzecz – szybkie ładowanie na wejściu i wyjściu, a na dodatek dostępny jest w bardzo atrakcyjnej cenie.

Przede wszystkim bardzo lekki i mały – 10500 mAh

Gdy pierwszy raz wziąłem tego powerbanka do ręki, to byłem nieco zdziwiony, że przy takiej pojemności waży jedynie 186 gram. Dla porównania inne powerbanki o tej samej wielkości, które mam w domu, ważą powyżej 230 gram, więc różnica jest naprawdę odczuwalna. Teraz ktoś może powiedzieć, że na pewno to zależy od jakości wykonania i użytych materiałów – nic z tego, wszystkie wykonane są z plastiku o podobnej jakości. Sprawa jest prosta i leży w zastosowaniu lepszej przetwornicy w Romoss Sense X, która zapewni lepszą sprawność przy mniejszych gabarytach i wagi.

Romoss Sense X jednak mógłby być wykonany z lepszej jakości materiałów i wolałbym nawet, aby był cięższy. W zestawie nie znajdziemy żadnego etui, a ja polecam Wam go dokupić, bo po dwóch tygodniach na moim egzemplarzu pojawiły się rysy.

Romoss Sense X

Spójrzmy teraz na krawędzie. Na górnym panelu znajdziemy logo producenta oraz cztery osobne diody, które informują nas o stanie naładowania. Dlaczego podkreślam, że są to osobne diody? W wielu powerbankach są one cztery, ale nie są w żaden sposób oddzielone i pod kątem nie można odczytać poprawnie stanu naładowania. Na szczęście tutaj tego problemu nie ma. Na bocznej krawędzi umiejscowiono przycisk wybudzania urządzenia i należy pamiętać, że gdy podłączymy jakies urządzenie to musimy pierw go wcisnąć, aby nastąpiło ładowanie. Na górnej krawędzi znajdziemy diodę LED, którą wykorzystamy jako latarkę, port microUSB do naładowania powerbanka i dwa porty USB, które oznaczone są dwoma lub trzema symbolami pioruna i aby dowiedzieć się jakie mamy tam parametry, to musimy odwrócić powerbank i wyczytać to z informacji tam zawartej.

  • na wejściu 5V/9V 2A / 12V 1.5A
  • na wyjściu 1x 5V 2A, 1x 5V 2.4A / 12V 1.5A.

Romoss Sense X

Szereg zabezpieczeń, o których przekonałem się na własnej skórze

Powerbank za takie pieniądze oczywiście musi posiadać zabezpieczenia, a jest ich naprawdę sporo. Sam na własnej skórze przekonałem się, że z któryś z listy poniżej zadziałał. Sprawa wyglądała następująco, że urządzenie było rozładowane i podłączyłem je na noc do ładowania, jednak gdy rano wstałem, to okazało się, że poziom naładowania jest taki sam, jaki był przedtem, a diody wskazywały ciągłe ładowanie. Co było tego powodem? Nie wiem, ale gdy odłączyłem go od zasilania i ponownie włączyłem, to działał już normalnie. Moim zdaniem producent powinien pójść o krok dalej i pomyśleć nad jakąś sygnalizacją diodami, gdyby coś złego się działo, a tak to nie wiedziałem nic, że coś się dzieje.

Pełna lista zabezpieczeń:

  • kontrola temperatury pracy ogniw,
  • obwód OVP zapobiega stworzeniu przepięcia na wejściu,
  • monitorowanie napięcia wyjściowego i jego odłączenie, gdy limit zostanie przekroczony,
  • ochrona przed zwarciem,
  • w chwili wykryca nieodpowiedniego ładowania automatycznie następuje zatrzymanie tego procesu,
  • zabezpieczenie przeciw przeładowaniu i nadmiernemu rozładowaniu,
  • zabezpieczenie przeciw przeciążeniu na wyjściu,
  • istnieje możliwość zresetowania powerbanka.

Romoss Sense X

Jak działa to wszystko w praktyce?

Przeprowadziłem dwa proste testy. Jeden na ładowaniu samego powerbanka, a drugi na ładowaniu urządzenia, które wspiera technologię Quick Charge 3.0. Co z tego wyszło? Zobaczcie sami.

 Ładowarką wspierającą QC 3.0Zwykłą ładowarką bez QC 3.0
Ładowanie powerbanka3 godziny i 2 minuty5 godzin i 37 minut
 Wejściem z szybkim ładowaniem
Ładowanie OnePlus 358 minut
Ładowanie LG G51 godzina i 9 minut

Oba telefony były ładowane od 0 do 100%. Jak sami widzicie szybkie ładowanie robi mega dużą robotę, ale należy tez pamiętać, że musicie posiadać też telefon, który wspiera tę technologię.

Podsumowanie

Romoss Sense X to bez wątpienia świetny powerbank i warto wydać te kilka złotych więcej, aby móc cieszyć się szybszym ładowaniem naszych urządzeń. Jak już wspominałem wcześniej, w zestawie jest brak chroniącego i warto od razu w takie się zaopatrzyć. Małe wymiary i waga naprawdę robią wrażenie.

Cena powerbanka to około 120 zł.

Zalety:

  1. waga,
  2. kompaktowy rozmiar,
  3. szybkie ładowanie na wejściu/wyjściu.

Wady:

  1. szybko łapie rysy,
  2. brak etui w zestawie.

polecenie

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem swiatbaterii.pl, który jest oficjalnym dystrybutorem urządzeń marki Romoss.