Jeśli poprosiłbym Was o wymienienie trzech modeli producenta ZTE, to daje sobie głowę uciąć, że większość z Was miałaby z tym problem, bo marka ta jak na razie jest słabo rozpoznawalna w Polsce i mało kto o niej słyszał. W jej rozgłosie pomóc ma telefon ZTE V7 Lite, który od niedawna pojawił się na naszym rynku i promowany jest pod hasłem „papilarna rewolucja” a mi przyszło go testować. Czy naprawdę jest to rewolucja? Podobno ma być to smartfon, który sprawi, że marka stanie się bardziej rozpoznawalna. Sam widziałem już kilka bilbordów z tym właśnie telefonem w moim mieście.

Specyfikacja:

  • 5-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości HD,
  • czterordzeniowy procesor MediaTek MT6735P 1,0 GHz z układem graficznym Mali-T720,
  • 8 GB pamięci wbudowanej z możliwością rozbudowy do 32 GB dzięki karcie pamięci,
  • 1 GB RAM
  • bateria 2500 mAh,
  • czytnik linii papilarnych,
  • aparat główny 8 MP,
  • aparat przedni 5 MP z diodą doświetlającą,
  • dual SIM,
  • Android 6.0,
  • Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 4.0, NFC,
  • wymiary 143,8×70,2×7,9 mm,
  • waga 134 g.

Do wyglądu ciężko się przyczepić

Urządzenie wykonane jest solidnie i całkiem dobrze wygląda. Mamy tutaj połączenie aluminium z dwoma plastikowymi wstawkami, które nie rzucają się dość mocno w oczy. Przy mocniejszym ścisku nic nie skrzypi ani nie ugina się. Przód również wygląda całkiem przyjemnie i najważniejsze, że nie ma dużej niewykorzystanej przestrzeni.

ZTE V7 Lite

Z przodu wyróżnia się dioda doświetlająca do zdjęć selfie, a dotykowy przycisk domowy jak i dwa pozostałe są podświetlane na niebiesko, co wygląda świetnie w nocy. Szkoda, że ZTE nie poszło o krok dalej i z „niebieskiego krążka” nie zrobiono diody powiadomień. Tył to już standard – aparat i lampa doświetlająca, a na samym dole znajdziemy dwa otwory. Jeden to mikrofon, a drugi głośnik.

ZTE V7 Lite

No dobra, czas spojrzeć na krawędzie. Góra to jedynie złącze słuchawkowe, a dół mikrofon oraz złącze microUSB. Na lewej krawędzi znajdziemy przyciski głośności, a na prawej włącznik oraz tacke na kartę pamięci oraz karty SIM – jednocześnie możemy korzystać z karty pamięci oraz nanoSIM lub karty microSIM i nanSIM.

Telefon jeszcze muszę pochwalić za jedną. Mianowicie smartfon przeżył kilka upadków, a na jego obudowie nie pojawiło się żadne otarcie ani pękniecie, więc jeśli szukacie czegoś odporniejszego, to ZTE V7 Lite może być dla Was. Może to przez to, że został zaprojektowany w Monachium? 🙂

Aparat wyróżnia się na tle innych parametrów

Interfejs aparatu jest przede wszystkim czytelny i łatwy w obsłudze. Mimo, że nie oferuje zbyt wielu trybów, bo mamy do wyboru tylko HDR, panoramę, upiększanie i tryb profesjonalny to jesteśmy w stanie zrobić naprawdę dobre zdjęcie. Przedni aparat radzi sobie trochę gorzej, ale i tak nie jest źle. Nagrywane filmy są w jakości 720, czyli HD. Ich jakość nie jest najlepsza i widać, że nagrywany obraz nie jest dość ostry i kolory trochę szwankują. Zobaczcie sami.

img_20160914_133115 img_20160917_181833 img_20160918_112237 img_20160918_112407 img_20160918_124627 img_20160922_065341 img_20160923_163032 img_20160927_213017 img_20160928_093444 img_20160929_124147

 

 

 

 

 

1 GB RAM i 8 GB pamięci wbudowanej to trochę za mało

Często jest tak, że do Polski trafia słabsza wersja danego urządzenia i niestety jest tak i tym razem. ZTE V7 Lite trafił do nas z 1 GB RAM i tylko 8 GB pamięci wbudowanej, co na obecne standardy jest to trochę za mało.

Telefon napędzany jest przez czterordzeniową jednostkę MediaTek MT6735P o taktowaniu 1,0 GHz z procesorem graficznym ARM Mali-T720. Nie trudno się domyślić, że takie połączenie nie daje spektakularnych wyników. Urządzenie po zainstalowaniu wszystkich niezbędnych mi aplikacji zwolniło i korzystanie z tego telefonu stało się mniej komfortowe – zdarzały się spadki w płynności działania. Szczególnie było widać, to przy szybkim przełączaniu aplikacji, urządzenie bowiem musiało się wtedy trochę zastanowić nad wykonywaną operacją.

W grach urządzenie sobie radzi, ale należy pamiętać, że odpalimy tylko te mniej wymagające tytuły i to na najniższych detalach. Sam na telefonie grałem w Cross Court Tennis 2 i od czasu do czasu telefon łapał spadki wydajności.

Muszę jeszcze wspomnieć o bardzo jednej rzeczy. Z tych 8 GB pamięci wbudowanej, tak naprawdę dla użytkownika zostaje około tylko 3,5 GB. Przy pierwszej konfiguracji pierwsze co robię, to instaluje niezbędne mi programy i niestety z połowy ich musiałem zrezygnować, bo zabrakło już pamięci. Oczywiście mamy slot na kartę pamięci, ale nie ma możliwości zainstalowania aplikacji na karcie, a jedynie możemy na niej zapisywać nasze prywatne dane m.in. muzykę, zdjęcia, filmy czy jakieś pliki.

Bateria zdaje egzamin

To kolejny element, który wyszedł na plus podczas moich testów. Bateria o pojemności 2500 mAh naprawdę daje radę, ale spodziewałem się tego patrząc na specyfikację techniczną tego urządzenia. Z baterii udało mi się wyciągnąć 5 godzin i 23 minuty na SoT, a więc całkiem przyjemny wynik przy ponad dobowej pracy. Pomiar przeprowadzany był przy automatycznej jasności.

screenshot_20160915-054348 screenshot_20160915-054354

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozbudowany czytnik linii papilarnych z haczykiem

ZTE V7 Lite reklamowany jest jako papilarna rewolucja i to właśnie ten aspekt najbardziej się wyróżnia. Czytnik linii umiejscowiony jest z tyłu, tuż pod aparatem, a więc w dość standardowym miejscu. Szkoda, że nie aktywuje się on automatycznie, jeśli wykryty zostanie dotyk i niestety pierw musimy wybudzić telefon. Jednak szybko o tym zapomnimy, jeśli wejdziemy w ustawienia i zobaczymy, do czego możemy go wykorzystać.

screenshot_20160913-232210 screenshot_20160913-232240 screenshot_20160913-232250 screenshot_20160913-232746

 

 

 

 

Oprócz standardowej opcji odblokowania ekrany mamy jeszcze możliwość m.in:

  • zaszyfrować aplikacje,
  • uruchomić dowolną aplikacje przypisaną do naszego palca(max 5),
  • wykonać skróty dotknięcia i przeciągania,
  • zaszyfrować pliki prywatne.

Jednak nie wszystko może być takie piękne, jak się wydaje, bowiem niektóre gesty nie działają, jeśli mamy włączone odblokowanie ekranu poprzez czytnik linii papilarnych. To samo tyczy się opcji uruchomienia dowolnej aplikacji – kiedy mamy włączone odblokowanie palcem, to tak naprawdę uruchomimy tylko cztery aplikacje. Przyznam się, że nie jestem przekonany do tej możliwości, bo jak niby wygodnie przypiszemy aplikacje do naszego małego palca i następnie będziemy ją uruchamiać? Mało to przemyślane i komfortowe. Lepszym rozwiązaniem byłoby wymyślanie kombinacji dotknięć czytnika.

Mnóstwo gestów na pokładzie

Urządzenie działa praktycznie na czystym Androidzie 6.0 z małymi dodatkami. Głównie rzucają się zaimplementowane gesty, a jest ich naprawdę sporo. Najciekawsze są gesty dłoni. Wygląda to tak, że mamy przypisanych już na stałe kilka skrótów w formie liter odpowiadających za daną aplikacje i wystarczy wcisnąć dowolny klawisz głośności, a następnie w powietrzu narysować telefonem wzór litery i aplikacja po chwili nam się uruchomi.

Oprócz tego znajdziemy m.in wybudzanie poprzez dwukrotne stuknięcie w ekran oraz inne standardowe gesty, które znamy już z innych telefonów.

screenshot_20161010-172035 screenshot_20161010-172042 screenshot_20161010-172050
 

 

 

Podsumowanie

ZTE V7 Lite to smartfon głównie skierowany do mniej wymagających użytkowników, którzy planują przesiadkę ze standardowego telefonu z klawiszami i szukają powiewu nowej technologii. Urządzenie posiadaj słabą specyfikacje techniczną, ale nadrabia aparatem i baterią, więc jeśli szukacie telefonu, który pozwoli Wam zaobcować z technologią, to V7 Lite może okazać się ciekawą propozycją.

Cena telefonu to około 700 zł.

Zalety:

  1. wygląd,
  2. wykonanie,
  3. długi czas pracy na baterii,
  4. dobry aparat,
  5. rozbudowany czytnik linii papilarnych.

Wady:

  1. mała ilość pamięci wbudowanej i RAM,
  2. występują spowolnienia w pracy.
  • W tej cenie można mieć np. Vernee Thora z czytnikiem linii papilarnych, 8-rdzeniowcem i 3 GB pamięci RAM, a do tego, co bardzo istotne czystym systemem bez żadnej nakładki…