Miniaturyzacja idzie pełną parą. Pamiętam, jak kiedyś producenci prześcigali się, aby stworzyć jak najmniejszy telefon, a dziś wszystko to idzie w zupełnie drugą stronę – duży ekran, to więcej powierzchni roboczej. W końcu przyszedł czas na projektory i jakiś czas temu w moje ręce trafił projektor, który zmieści się nam w kieszeni naszych spodni, ale czy to ma w ogóle sens? Sprawdziłem to.

Specyfikacja:

  • rozdzielczość 640 x 360 pikseli; RGB LED,
  • jasność 50 lumenów,
  • współczynnik kontrastu 1300:1,
  • rzutowany obraz 10-60 cali; format 16:9,
  • żywotność eksploatacji do 30 000 godzin,
  • pamięć wbudowana 4 GB,
  • slot na kartę pamięci,
  • wbudowana bateria 1800mA,
  • wymiary 97 x 54 x 17 mm,
  • poziom hałasu poniżej 28 dBA.

Mały, ale czy jary?

Po wzięciu tego sprzętu do ręki może on naprawdę wywrzeć na nas pozytywne wrażenie, przede wszystkim ze względu na jego kieszonkowe wymiary, które pozwalają nam zabrać ten projektor dosłownie wszędzie. Użyte materiały to jedynie plastik i guma. Trochę szkoda, że producent nie pokusił się o użycie gdzieniegdzie aluminium, choćby wokół lampy, której plastikowy element jest posrebrzany i jednym pociągnięciem paznokcia można go zerwać. Użytą czarną gumę na froncie również bardzo łatwo uszkodzić. Dziwi mnie również brak jakiejkolwiej zaślepki, która chroniła by lampę.

Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350

Philips PicoPix 4350 posiada dwa przyciski fizyczne, które są umiejscowione na froncie – wstecz, a drugi służący do nawigowania po menu. Tuż obok znajdziemy rolkę, za pomocą której dostosujemy ostrość wyświetlane obrazu.

Na lewej krawędzi znajdziemy złącze HDMI, a co najważniejsze slot na kartę pamięci, która rozszerza nam pamięć wbudowaną, na której zmieszczą się ledwie dwa filmy. Wbudowany głośnik niestety jest bardzo kiepskiej jakości i do oglądania filmów po prostu się on nie nadaje. Dobrze, że projektor wyposażono w złącze mini jack i możemy podpiąć jakiś przenośny głośnik. To, co mi się podoba, to to, że Philips ruszył głową i pod spodem umieścił standardowy gwint do montażu statywu.

Mimo że boki projektora posiadają siateczkę, która odpowiadaja za odpowiednią cyrkulacje powietrza, to urządzenie przy dłuższej projekcji się nagrzewa.

 Philips PicoPix 4350 20160421_184712 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350

 

 

 

Przydatny tylko w nocy

Jeśli zechcecie sobie obejrzeć jakiś film, czy rzucić prezentacje na ścianę, a w pomieszczeniu będzie dużo światła, to niestety będzie rozczarowani. Tak mała jasność nie pozwala na komfortowe korzystanie z tego urządzenia w dzień, więc pozostaje nam jedynie nosić ze sobą rolety na okna…

Bardzo fajną sprawą jest przewód, który wychodzi z rogu urządzenia. Nie służy on tylko do podpięcia zewnętrznego urządzenia czy ładowania, ale po wpięciu wtyku USB do gniazda USB mamy również smycz na rękę. Kolejną bombą jest to, że Philips PicoPix 4350 obsługuje pendrive, dysk zewnętrzny, a nawet naszego smartfona, więc bez problemu rzucimy na ścianę, to co tylko chcemy.

Lepiej mieć ze sobą powerbanka

Wbudowany akumulator 1800 mAh przy maksymalnej jasności i głośności pozwala na jedynie około 45 minut ciągłej pracy zaś w trybie ECO lekko ponad godzine – przynajmniej tak wynika z moich testów. Być może taki słaby wynik spowodowany był uszkodzoną baterią, bo system czasami wariował z odczytem jej poziomu. W skrócie wyglądało to tak, że nagle system informował o niskim poziomie, a po restarcie urządzenia znów była pełna.

Przyjrzyste menu

Po odpaleniu projektora naszym oczom ukazuje się fajnie zaprojektowanie menu. Mamy tutaj szceść ikon – wideo, źródło, zdjęcia, widok folderu, muzyka oraz dodatki. W tym ostatnim znajdziemy przede wszystkim ustawienia wyświetlanego obrazu oraz dźwięku. Do dyspozycji mamy możliwość zmiany m.in.:

  • trybu wyświetlania,
  • korekcji koloru ściacny,
  • jasność, konstras i nasycenie,
  • głośność,
  • niskie i wysokie tony,
  • ustawień dotyczących prezentacji,
  • oszczędzania energii.

Ciekawym rozwiązaniem jest funkcja SOS, ale chyba mało przydatna.

Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350 Philips PicoPix 4350

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podsumowanie

Po spędzonych ponad dwóch tygodniach z tym urządzeniem tak naprawdę nie wiem, co o nim mam sądzić. Z jednej strony fajnie, że jest kieszonkowych wymiarów, ale z drugiej strony mamy kiepską jasność i baterię. Jeśli miałbym doszukiwać się, gdzie można używać takiego projektora, to chyba jedynie gdzieś na wypadach ze znajomymi, gdzie na namiocie możemy rzucić jakiś film i tym samym umilić czas. Jednak największym minusem tego sprzęte jest jego cena, która wynosi około 1300 zł

Zalety:

  1. kieszonkowe wymiary,
  2. przejrzyste menu,
  3. porty i złącza.

Wady

  1. cena,
  2. brak zabezpieczenia lampy,
  3. przy dłuższej projekcji grzeje się,
  4. mała jasność wyświetlanego obrazu,
  5. głośnik,
  6. bateria.
PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd
7
Jakość wykonania
6
Bateria
4
Jasność
4
Głośnik
5
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRecenzja Honor 7 Lite
Następny artykułRecenzja Kindle Oasis
Mam na imię Maciek i studiuję w Krakowie. Interesuję się technologią mobilną, a w wolnych chwilach lubię grać w gry.
  • Powiedzmy sobie szczerze: Jak już ktoś potrzebuje kieszonkowy projektor i ma 1300 złotych na zbyciu to czy zainteresuje się czymś, co ma rozdzielczość 640×360?

    • PanGadzet.com.pl

      Podobną jakość wyświetlanego obrazu daje nam projektor w tabletach Yoga 🙂

      • Co innego tablet z projektorem, a co innego sam projektor…

        • PanGadzet.com.pl

          Ale kupując tablet z funkcją projektora, mamy przynajmniej jakieś użyteczne urządzenia dnia codziennego 🙂

          • Jasne, ale jeżeli ktoś potrzebuje mini projektora to raczej nie kupuje tabletu 😉 Chyba, że potrzebuje i to, i to 😀